Karamodża i duchy Kony'ego

To pierwszy deszcz od miesięcy. Po dziewięciogodzinnej trasie z Kampali mijamy Mbalę, Nakapirirt, zatrzymujemy się przy wodospadach Sippi. Potem suniemy chińskim asfaltem ku majestatycznej górze Elgon. Pod wieczór dojeżdżamy do Tapac. Wioska leży w rejonie Karamodża, zamieszkanym przez pasterskie plemię Karimodżong. To wojowniczy lud przez lata dokonujący zbrojnych rajdów na ziemie Aczoli, Pokot czy Turkana.


Od kilku lat obowiązuje rozporządzenie o rozbrojeniu wszystkich Karimodżong, ale do dziś co jakiś czas można tu usłyszeć strzały. Podobnie jak w oddalonym o 200 km na zachód Kitgum, gdzie dwa tygodnie przed moją wizytą wojsko wraz z policją rozprawiły się z ponad dwustuosobowym gangiem terroryzującym okolicę. – Ci ludzie nie wzięli się znikąd, nie boją się zabijać – mówił mi William, na którego posesji pojawili się wtorkowego wieczoru i postrzelili jego kuzyna.


Ale Kitgum, tak jak Gulu, Pabo czy Aboke, to inny rozdział opowieści – tej przekazywanej mi przez świadków wydarzeń, jakie rozegrały się na północy Ugandy. Opowieści o ponad dwudziestoletniej wojnie, która przez lata pozostawała „najbardziej zlekceważoną katastrofą humanitarną świata” – jak określił ją Jan Egelund, ówczesny reprezentant ONZ w Ugandzie. Wojny o tyle zbrodniczej, o ile demonicznej, bo prowadzonej przez samozwańczego proroka Josepha Kony’ego, w imię... Dziesięciu Przykazań. Jej wykonawcami były porywane i brutalizowane dzieci. Było ich ponad 60 tys.

– Człowiek jest jak roślina. Kiedy ją pielęgnujesz, rośnie prosto. Gdy pozbawisz ją opieki, rozrasta się dziko. Te porwane dzieci, które dopuszczały się zbrodni, były pozbawione pielęgnacji. Zabijać, pić krew, jeść ludzkie mięso, bezcześcić martwe ciała...

Takie akty niszczą człowieczeństwo całkowicie. I stają się killing machines w rękach organizacji – mówi Macleord Ochola, ówczesny lider Acholi Religious Peace Initiative. I w kontekście trwającego obecnie w Hadze procesu Dominica Ongwena, który uprowadzony przez LRA (Lord’s Resistance Army) jako dziesięcioletnie dziecko, stał się po latach jednym z jej dowódców.


Całość na https://www.poznaj-swiat.pl/artykul,Karamodza_i_duchy_Konyego_-_Krzysztof_Blazyca,2498


Prelekcje

Spotkana

  • Afryka Wschodnia

  • ludzie i historia

  • kultura i obrzędy

  • pasja, misje, pomac

  • Instagram Social Icon

Blisko godzinna gawęda o afrykańskich doświadczeniach uświadomiła słuchaczom głęboką wiedzę oraz nieskrywane uczucia dla Czarnego Kontynentu śląskiego reportera.

 

Błażyca jako religioznawca penetruje historię oraz duchową stronę życia dzisiejszej Afryki.

 

Jego fotoreportaże są gorącym zapisem zwykłego życia, pełnego kontrastów i niespodzianek.

Marek Rapnicki;

Raciborskie Centrum Kultury

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now